Newsflash
Home arrow Uprawa winorośli arrow Artykuły arrow Sadzimy winorośl cz. 1. Materiał
Sadzimy winorośl cz. 1. Materiał
Napisał Administrator   
piątek, 21 marzec 2008

Zapraszamy do dwuczęściowego artykułu opisującego zagadnienia dotyczące sposobów sadzenia winorośli oraz materiału sadzeniowego.

 

 

 

Sadzimy winorośl.

 

Wydawać by się mogło, że po tysiącleciach uprawy winorośli przez człowieka, technika sadzenia nie powinna kryć najmniejszych tajemnic. Z pewnością tak jest w krajach o wieloletniej tradycji winiarskiej, jednak proste przeniesienie metodyki tam stosowanej, bez uwzględnienia np. specyfiki polskiego klimatu nie musi przynieść dobrych rezultatów. Przecież w większości krajów winiarskich problem przemarzania korzeni czy miejsc szczepienia prawie nie istnieje. W ciepłej glebie i suchym klimacie winorośl ukorzenia się na głębokość kilku-kilkunastu metrów (niektóre źródła podają blisko 20m, a nawet do ponad 100m w Libanie, podczas gdy w naszym klimacie - rzadko głębiej niż 1m (wyjątkiem mogą być bardzo przepuszczalne gleby piaszczyste). Charakterystyczne jest też, że w warunkach Polski system korzeniowy zalega często poziomo tuż pod powierzchnią gleby a wykopane rośliny przypominają kształtem odwróconą literę T. Najwyraźniej właśnie tam korzenie znajdują optymalną dla siebie strefę rozwoju. Pewien wpływ na ukształtowanie systemu korzeniowego może mieć także rodzaj użytej podkładki, np. podkładka Börner wypuszcza wyraźnie mniej korzeni ale zagłębiających się mocno w głąb, co jest jednym z powodów jej odporności na suszę. Polskojęzyczne źródła podają różne terminy i sposoby sadzenia, często ze sobą sprzeczne, bardzo rzadko przy tym uzasadniając merytorycznie odmienne poglądy. W tym artykule postaramy się opisać nasze poglądy na ten temat, dokumentując je w miarę możliwości odpowiednimi danymi.

Co sadzić?

Nie będziemy pisać tutaj o doborze odmian, to materiał na oddzielne obszerne opracowanie. Napiszemy o materiale szkółkarskim i sposobie jego sadzenia. Spośród dostępnych na rynku sadzonek nieszczepionych wyróżnić możemy sadzonki:

- krótkie, otrzymane z jednopąkowego lub dwupąkowego odcinka łozy, sprzedawane w zasadzie tylko w niewielkich doniczkach,

- i sadzonki nieszczepione długie, odkrytokorzeniowe, pochodzące z upraw w szkółkach polowych a otrzymane z 3-4 pąkowego odcinka łozy.

Te pierwsze mają w zasadzie jedną zaletę – można je sadzić przez cały sezon wegetacyjny (choć polecamy w miarę wczesne sadzenie, tak aby spędziły większość sezonu w warunkach polowych co da lepsze przygotowanie do zimy lub ew. sadzenie na wiosnę, po rozpoczęciu wegetacji jeśli były przez zimę przechowywane w doniczkach). Nie rekompensuje to jednak ich wad: przede wszystkim podatności na przemarzanie i suszę (korzenie znajdują się płytko pod ziemią) oraz zazwyczaj słabszego wzrostu w ciągu pierwszych lat po posadzeniu. Problem głębokości sadzenia krótkich sadzonek można wprawdzie ominąć, możemy i wręcz powinniśmy posadzić je w niecce (nasypując nieco ziemi aby zmniejszyć jej głębokość co uchroni przed zalewaniem wodą), w pierwszym roku wyprowadzić jedną silną łozę, następnie nieckę wypełnić ziemią i obsypać kopczykiem na zimę (rys. 1). Na wiosnę przycinamy na 1 - 2 pąki ponad ziemię. W ten sposób uzyskamy odpowiednią głębokość sadzenia, stracimy jednak rok na wyprowadzenie odpowiednio długiego trzonu korzeniowego. Z racji na system produkcji przebiegający głównie w doniczkach, sadzonki takie mają w momencie sadzenia bardzo dużo cienkich korzonków, co skutkuje większym zagrożeniem wymarzania w pierwszych latach. Taki rodzaj sadzonek jest odpowiedni do nasadzeń amatorskich i hobbystycznych.

Rys. 1. Krótka sadzonka pojemnikowa:

a) posadzona standardowo – korzenie główne na głębokości 5-15 cm pod ziemią;

b) posadzona głęboko w niecce – lato I rok; c) jesień I rok, na okres zimowy – zakopczykowana (linia przerywana); d) lato II rok.

Sadzonki doniczkowe nieszczepione: po lewo sadzonka krótka 1- 2 pąkowa, po prawo dość nietypowa dłuższa, 3-4 pąkowa

 

Jeśli myślimy o czymś więcej, niż kilka krzewów w przydomowym ogródku, powinniśmy zaopatrzyć się w długie, co najmniej trzydziesto – czterdziestocentymetrowe sadzonki odkrytokorzeniowe. Tutaj również należy zwrócić uwagę na jakość materiału. Niezależnie od tego, jak bardzo atrakcyjna wydaje nam się cena czy odmiana, nie warto sadzić sadzonek słabych, źle ukorzenionych, wątpliwego pochodzenia. Mamy w swoich winnicach krzewy, które po trzech latach uprawy wciąż wyglądają na jednoroczne rośliny. Na tego rodzaju eksperymenty po prostu szkoda czasu i pracy. Wysiłek włożony w poszukiwanie i pieniądze wydane na pewny materiał szkółkarski dobrej jakości, procentuje latami oszczędzając przykrych rozczarowań. Długie sadzonki nieszczepione są materiałem do nasadzeń nieco bardziej profesjonalnych i mogą stanowić bazę do zakładania winnic w większej skali. Warto podkreślić, że ciągle istnieją jeszcze stare winnice w Europie, gdzie rosną krzewy klasycznych odmian na własnych korzeniach (pojedyncze krzewy przetrwały także w Polsce). W warunkach Polski jest to jednak ryzykowna kwestia i szczególnie w uprawie vinifer może stanowić o powodzeniu uprawy lub kompletnej porażce. Korzenie vinifer są bowiem znacznie mniej odporne na wymarzanie (choć bywają zazwyczaj dość odporne na suszę). Szanse na powodzenie upraw z sadzonek nieszczepionych w przypadku mieszańców są znacznie większe, choć tracimy w tym przypadku możliwość dopasowania do gleby. 

 

Trzecim rodzajem sadzonek są długie sadzonki szczepione. Sadzonki takie mają zazwyczaj ok 35-45 cm długości, w zależności od kraju pochodzenia i specyfiki lokalnych wymagań. Większość sadzonki stanowi podkładka, a tylko ok. 5cm licząc od góry stanowi naszczepiony zraz właściwej odmiany, z której wybiją w przyszłości pąki. Zwykło się wręcz mówić o naszczepianiu podkładek zrazami szlachetnymi – dla podkreślenia jakości części owocującej w porównaniu do podkładu. (Istnieją również sadzonki szczepione na bardzo długich podkładach ale jest to zagadnienie specyficzne)

 

Sam proces szczepienia winorośli jest dość trudny a dokładniej mówiąc trudne jest osiągnięcie wysokiej końcowej jakości przyjęć. W zależności od kombinacji notuje się sukces na poziomie 66-80%, choć bywają i wyniki zarówno bliskie 100% jak i poniżej 50% (mówimy tu o wynikach profesjonalnych szkółek). Wyniki szczepień amatorskich są wyraźnie gorsze, co często zniechęca i skłania raczej do prób nad sadzonkami nieszczepionymi. Właśnie niski % przyjęć jest dość istotną kwestią odbijającą się na ostatecznej cenie sadzonek szczepionych. Warto wiedzieć, że w krajach winiarskich profesjonalne sadzonki szczepione są wykonywane z olbrzymia starannością i przy dużym nakładzie środków, w zasadzie można śmiało powiedzieć, że proces produkcji przypomina dobrze zorganizowaną fabrykę. Zarówno zrazy jak i podkładki pochodzą ze specjalnych plantacji matecznych, gdzie posadzono materiał klasy bazowej - to jest mogący służyć do dalszego rozmnażania w klasie o jeden niższej (certyfikowane wolne od wirusów). W ostatnich czasach są to plantacje ściśle określonych i wyróżnionych pod jakimiś względami klonów, wolnych od wirusów i corocznie badanych na ich obecność. Plantacje podkładek są dodatkowo badane na obecność  Agrobacterium. Największymi producentami podkładek są Włochy i Węgry, materiał na zrazy produkuje się zazwyczaj w krajach producentów sadzonek, gdyż często sadzi się specyficzne miejscowe czy też dopasowane klimatycznie klony. Błędnym jest jednak pogląd, że szkółkarze pobierają darmowy materiał ze zwykłych winnic, zazwyczaj zarówno zrazy jak i podkładki są kupowane od wyspecjalizowanych w tym hodowców, którzy posiadają winnice mateczne oparte na materiale bazowym. Zrazy takie szkółkarze nabywają wraz z wniesieniem stosownych opłat licencyjnych, w przypadku nabywania nowych odmian odpornych lub najnowszych klonów odmian klasycznych. Oczywiście ciągle jeszcze wiele winnic, w tym najbardziej uznanych winnic na świecie rozmnaża materiał z własnych plantacji, mając na uwadze zachowanie własnego dziedzictwa genetycznego. Jednak  materiał tak wyprodukowany może być użyty tylko w tej samej winnicy i nie może być przedmiotem obrotu! Jest to postępowanie godne pochwały, o ile nie następuje rozmnażanie roślin dotkniętych wirusami. W takim przypadku warto pobrany materiał sprawdzić na obecność wirusów lub przeprowadzić procedurę odwirusowania. Być może prace takie zostaną przeprowadzone także w Polsce, jeśli dojdzie do prób ratowania dziedzictwa genetycznego okolic Zielonej Góry, w ramach projektu jaki prowadzony jest m.in. przy udziale  Zielonogórskiego Stowarzyszenia Winiarskiego oraz partnerów z Niemiec.

 

Poza etapem szczepienia, wygrzewania i dwukrotnego woskowania, dalsza produkcja sadzonek jest dość podobna do długich sadzonek nieszczepionych i polega na uprawie w szkółce polowej przez okres od maja do końca sezonu, tj. czasem aż do końca listopada. Po wykopaniu sadzonki takie są czyszczone i zazwyczaj przygotowywane do sprzedaży poprzez skrócenie przyrostów, mocne przycięcie korzeni i finalne zawoskowanie.  Po tych czynnościach sadzonki składowane są w chłodniach w kontrolowanej wilgotności, w temp ok 2oC i czekają na wiosenny sezon sprzedaży. Sadzonki tak przygotowane są w zasadzie gotowe do sadzenia (wymagają ew. lekkiego przycięcia korzeni), co przy sadzeniu na dużą skalę jest niezwykle cenne, gdyż znacznie oszczędza czas.                    

 

Sadzonki szczepione pochodzące ze szkółek polowych są w zasadzie jedynym dostępnym materiałem w krajach winiarskich Europy. Uśpione sadzonki gołokorzeniowe służą do nasadzeń profesjonalnych winnic, natomiast te same sadzonki ale umieszczone w dużych doniczkach i będące w stanie wzrostu trafiają do nasadzeń amatorskich.

Materiał sadzeniowy sprzedawany jest zazwyczaj w pęczkach po 25 sztuk.

W kolejności od lewej:

biała etykieta Siegerrebe/SO4 - materiał bazowy,

żółta etykieta Rosina/125AA - odmiana deserowa

niebieska etykieta Regent/SO4 standardowa niebieska etykieta – kwalifikowane, wolne od wirusów,

zielona  etykieta Cabernet Cortis /SO4 – materiał eksperymentalny

 

Sadzonki szczepione:

u góry sadzonka z przyciętymi korzeniami i przyrostami, zawoskowana, gotowa do sprzedaży i sadzenia, długość 35 cm bez korzeni  

u dołu sadzonka z nie przyciętymi korzeniami i przyrostami, zawoskowana tylko przed wysadzeniem do szkółki, długość 40 cm bez korzeni i przyrostów. Wymaga koniecznie przycięcia na 2- 3 oczka!

Warto przypomnieć, że podstawowym powodem, dla którego winorośl w ogóle się szczepi jest filoksera – szkodnik, który w drugiej połowie XIX wieku prawie zupełnie zniszczył europejskie winnice. Jedynym skutecznym środkiem zapobiegawczym okazało się właśnie szczepienie odmian winorośli europejskiej Vitis vinifera na podkładkach odpornych na filokserę, bądź podkładkach, które lepiej lub gorzej filokserę tolerują.

Filoksera występuje w dwóch formach, w formie podziemnej żyjącej na korzeniach oraz w formie napowietrznej, żerującej na liściach. Na podkładkach amerykańskich pojawiają się obie formy, szczególnie widoczne są jednak galasy na liściach, podczas gdy formy podziemne nie są tak widoczne i groźne, z racji na mechanizmy obronne jakie posiadają korzenie podkładek. Na viniferach odwrotnie, spotyka się głównie formę korzeniową i jest ona bardzo groźna, prowadząc do śmierci krzewów nieszczepionych. Forma liściowa jest niezwykle rzadka, choć ostatnio notuje się jej nasilenie.

W czasach  pierwszego ataku filoksery w Europie rosły tylko vinifery i tylko na własnych korzeniach, stąd  głównym źródłem jej rozprzestrzenienia były zaatakowane korzenie sadzonek nieszczepionych. Właśnie to, w połączeniu z faktem, iż filoksera nie znajduje odpowiednich warunków do rozwoju w glebach piaszczystych może tłumaczyć, dlaczego nie poczyniła spustoszeń  w winnicach zielonogórskich. W Polsce często tłumaczy się to także klimatem, choć wydaje się, że pomimo iż to czynnik który może mieć jakieś znacznie, nie jest on jednak kluczowy w możliwości rozprzestrzeniania się tego szkodnika.

Póki co to szkodnik ten nie jest u nas oficjalnie notowany, choć należy pamiętać, że filoksera pojawia się obecnie w krajach ościennych. Ocieplanie się klimatu a wraz z nim stale przesuwanie strefy uprawy winorośli na masową skalę wskazują, że w niedługim czasie filoksera może stać się zauważalnym problemem także u nas. Skoro uprawiamy już nawet takie odmiany jak Riesling i Pinot Noir (i bynajmniej nie mamy tu na myśli małych plantacji, które trwają dzięki troskliwej opiece ich właścicieli ale duże plantacje polowe), nie ma zatem powodu, by uważać że zawsze pozostaniemy poza strefą możliwości oddziaływania filoksery. Rozważenie skali tego zagrożenia pozostawiamy Czytelnikom.

Czy więc sadzić sadzonki własnokorzeniowe czy szczepione? Jest to uzależnione od wielu dodatkowych czynników związanych z planami i oczekiwaniami winiarza. Odpowiedni dobór podkładki pozwala na prawidłowy wzrost krzewu w glebie zawierającej znaczne ilości wapnia, zwiększa odporność na suszę, okresowe zalewanie czy zwiększone zasolenie. Podkładka daje również możliwość regulacji siły wzrostu krzewu: silnie rosnące odmiany na żyznych glebach szczepi się na podkładkach ograniczających wzrost, słabo rosnące, na słabych glebach – na podkładkach zwiększających wzrost. Jest też ważnym sposobem regulacji plonów czyli wpływania na jakość owoców a zatem i wina. Może być zatem świetną bronią w ręku świadomych swego celu winiarzy. Jako przykład można podać szczepienia jakościowych (tj. o małej wydajności a o dużym nasileniu aromatów) klonów Pinot Noir np francuskiego Entav 115 czy niemieckich Gm 20-16, 20-19 na podkładkach ograniczających  lub mających umiarkowany wpływ na plonowanie np 169-49 Couderc lub SO4. Przeciwieństwem takiego postępowania jest szczepienie klonów produkcyjnych (tj. plennych) lub odmian o naturalnie dużej płodności np. Muller - Thurgau czy Dornfelder na podkładkach wzmacniających plonowanie jak np. 5BB. Zatem już sam zakup przez winiarza kombinacji klonu i podkładki, decyduje w znacznym stopniu czy produkcja wina będzie ukierunkowana w kierunku jakości czy raczej ilości. W warunkach Polski postępowanie „na ilość” choć pozornie zachęcające, może w praktyce oznaczać znacznie większe ryzyko uszkodzeń mrozowych, z racji oczywistego negatywnego wpływu obciążenia na mrozoodporność. 

O szczepieniu i podkładkach szerzej w artykule dr Jacka Lewko Podkładki dla winorośli, który ukazał się na łamach Winnic Polskich.

Kiedy sadzić?

 

Gołokorzeniowe sadzonki winorośli sadzimy w okresie spoczynku: jesienią po wykopaniu ich ze szkółki lub wiosną, po bezpiecznym i właściwym przechowaniu przez zimę. Musimy wyraźnie zaznaczyć, że w krajach winiarskich zwyczajowo stosowanym terminem jest termin wiosenny. Termin jesienny jest jednak również możliwy (z biologicznego punkt widzenia może nawet lepszy) jednak z paru względów niezbyt dla winiarzy wygodny. Z sadzeniem jesiennym spotykać się można w krajach Europy Środkowowschodniej  (Słowacja, Węgry) choć najpopularniejsze wydaje się być właśnie w Polsce. W innych krajach jest to rzecz niezwykła lub stosowana absolutnie wyjątkowo. Czemu tak się dzieje? Wynika to po części z tradycji a przede wszystkim z dostępności materiału w danym okresie.

 

Stosunkowo znaczna część produkcji szkółkarskiej ze Słowacji i Węgier, a po części także z Polski, to sadzonki gołokorzeniowe szczepione, pochodzące ze szkółek polowych ale bez finalnego etapu obróbki, jaki zazwyczaj wykonywany jest po wykopaniu, często dopiero w grudniu. Polega on na przycięciu przyrostów do 2-3 pąków (tj. bardzo krótko na ok 2 - 3cm ), skróceniu korzeni do ok 15 cm i finalnym zawoskowaniu. Bez wykonania tych czynności sadzonki mogą być gotowe znacznie szybciej, powiedzmy już w połowie listopada, co daje czas na zasadzenie przed zimą. Niewątpliwie mogą być też dzięki temu nieco tańsze z racji na mniejsze nakłady pracy, niższe zużycie wosku oraz brak kosztów przechowywania.  Niestety oznacza to przeniesienie sporej części pracy na przyszłych hodowców i podniesienie ich ryzyka. Sadzonki takie powinny być przed sadzeniem przycięte, zarówno przyrosty jak i korzenie, a na zimę starannie zakopczykowane. Następnie w grę wchodzi również wiosenne rozgarnięcie, które jeśli przeprowadzone jest za późno, może skutkować oberwaniem młodych, bardzo delikatnych przyrostów lub ich spaleniem po wystawieniu na pełne słońce. Sadzenie na jesieni obarczone jest zatem koniecznością poniesienia większych nakładów pracy na okopanie sadzonek i większym ryzykiem wypadów, czyli w efekcie może oznaczać większe koszty mimo tańszych zakupów.

 

Sadzenie wiosenne zwalnia sadzących z tych dodatkowych prac i ryzyka. Sadzonki przez zimę przechowywane są przez producentów w optymalnych warunkach pod względem temperatury i wilgotności. Dodatkowo, zazwyczaj są one wówczas po finalnej obórce, czyli gotowe do sadzenia. W zależności od skali nasadzeń i dostępnych sprzętów, samo sadzenie trwa często od kilku dni do kilku tygodni a hodowcy rzadko kiedy mają wówczas czas na dodatkowe prace przygotowujące sadzonki do sadzenia. Planując nasadzenia  warto zatem skorzystać ze sprawdzonych rozwiązań, odpowiednio wcześnie zamówić właściwą dla posiadanej gleby kombinację a sam towar odebrać dopiero na wiosnę, już w terminie dogodnym do sadzenia. W naszym kraju temperatury powietrza, a co za tym idzie temperatury gleby osiągają odpowiednie wartości (czyli ok 7-10 C) w połowie kwietnia. Sadzenie należy kończyć pod koniec maja. Jeśli mamy materiał uśpiony pochodzący z chłodni, wówczas samo sadzanie można przeprowadzić także w czerwcu, jednak w takim przypadku rośliny nie spędzą już całego sezonu w polu, co skutkuje słabszym wzrostem w pierwszym roku. Oczywiście termin sadzenia nie jest stały i zależy od pogody. W 2007 roku, w którym wiosna rozpoczęła się bardzo wcześnie, na Węgrzech sadzenie rozpoczęło się w marcu i w zasadzie pod koniec tego miesiąca zakończyło się. Sadzenie w Niemczech odbywało się ok. 1-2 tygodnie później i w połowie kwietnia, gdy zazwyczaj rusza sadzenie w Polsce, miało się ku końcowi. 

 

Kolejne różnice wynikające z terminu sadzenia to moment rozpoczęcia wegetacji, sadzonki sadzone jesienią zazwyczaj wcześniej startują na wiosnę. Wynika to z kilku powodów, po pierwsze będąc w ziemi od jesieni nieco się przez ten czas ukorzeniają, akumulują też ciepło przez całą wiosnę od pierwszych ciepłych dni. W II połowie kwietnia mogą one startować właśnie w momencie gdy sadzimy sadzonki pochodzące z chłodni. W zależności od ilości ciepła jakie zakumulowały od opuszczenia chłodni, sadzonki „wiosenne” mogą być lekko pobudzone i wystartować w 2-3 dni lub może to zając nawet do 2-4 tygodni - w przypadku gdy są w stanie głębokiego uśpienia. W efekcie, w tym momencie sadzonki z jesieni mają przewagę wzrostu, (która jednak znika  w ciągu sezonu) lecz są bardziej narażone na przymrozki. Bardzo duże przymrozki jakie wystąpiły w Polsce poprzedniej wiosny, okazały się po części groźne także dla sadzonek sadzonych na wiosnę przynosząc gorsze efekty przyjęć, choć mimo wszystko wydaje się, że ich powolne budzenie zazwyczaj pozwoli przetrwać lub ominąć moment nadejścia przymrozków. Nie bez znaczenia jest też fakt, że pod woskiem kryje się cała główka najeżona pąkami. Po szybkim starcie jednego lub dwóch pąków, dość często zdarza się sytuacja, że po miesiącu staruje z główki kolejnych kilka pąków. Sprawia to mnóstwo dodatkowej pracy, gdyż należy je regularnie usuwać, tak aby rósł tylko jeden najsilniejszy pęd (lub centralnie umieszczony i prosty), z drugiej jednak strony daje dodatkowe bezpieczeństwo, gdy z jakiś przyczyn  padną główne pąki, np. z powodu mrozu bądź przypadkowego wyłamania. 

Jak głęboko sadzić?

Jak już powiedzieliśmy, w polskojęzycznych źródłach spotkamy różne, często sprzeczne ze sobą, metody sadzenia.

 

Pierwsza z nich zakłada, że główka sadzonki powinna znajdować się kilka centymetrów pod poziomem gleby. Ma to uchronić sadzonkę przed przemarzaniem, co jest szczególnie ważne dla sadzonek szczepionych, ponieważ samo miejsce szczepienia w pierwszych latach życia krzewu jest znacznie mniej odporne na niskie temperatury. Ten sposób sadzenia jest jednak niebezpieczny, głównie dla sadzonek szczepionych właśnie, ze względu na możliwość pojawienia się korzeni rosowych (podpowierzchniowych), wyrastających ze zraza. Na fotografii przedstawiamy system korzeniowy 3-letniego krzewu (Riesling/SO4), który posadzony został zbyt głęboko. Górny poziom korzeni – korzenie rosowe – wyrosły w większości ze zraza naszczepionej odmiany. W wyniku ich rozwoju, korzenie poziomu średniego i korzenie podstawowe (stopowe) są słabiej wykształcone. Ponieważ system korzeniowy winorośli ma stosunkowo niewielką odporność na niskie temperatury (odmiany V. vinifera: -5 – -7oC: , mieszańce amerykańskie i podkładki: -8 – -12oC, a nawet wg Galeta do -15oC) sytuacja taka jest bardzo niebezpieczna. W razie mroźnej bezśnieżnej zimy korzenie rozmieszczone blisko powierzchni gleby bardzo łatwo przemarzają i obumierają. Głębiej położone, źle wykształcone korzenie mogą okazać się niewystarczające do należytego odżywienia nadziemnej części krzewu. W skrajnym przypadku może to doprowadzić do śmierci całej rośliny, poprzedzonej etapem obierania kory. Możliwe jest również odrzucenie podkładki przez zraz. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest systematyczne usuwanie korzeni podpowierzchniowych.  W najczęstszym wypadku następuje jednak tylko osłabienie efektu szczepienia. Zalecenia co do takiego sadzenia spotykaliśmy w  szkółkach amerykańskich z północnych regionów USA, jednak i w Europie są zwolennicy jednoczesnej uprawy na różnych korzeniach, widząc w tym jednoczesne plusy.

Druga metoda, zalecana przez większość specjalistów, zakłada sadzenie z główką sadzonki umieszczoną kilka centymetrów powyżej poziomu gruntu, 5cm przy przyszłej uprawie ręcznej i ok 8cm przy przewidywanej uprawie mechanicznej. Na kolejnej fotografii przedstawiamy system korzeniowy 3-letniego krzewu Riesling/SO4, posadzonego wg tej metody. Nie zawsze chroni to przed wyrastaniem korzeni rosowych, jednak nawet w wypadku ich pojawienia się, wyrosną one z podkładki, co oddala niebezpieczeństwo odrzucenia zraza (istnienie korzeni w wyższych cieplejszych warstwach ma też swoje plusy wpływając na przyśpieszenie dojrzewania). Brak korzeni rosowych sprzyja rozwojowi korzeni niższych poziomów, co widać wyraźnie przy porównaniu poniższych fotografii. Ponieważ miejsce sczepienia, przy zastosowaniu tej metody sadzenia jest narażone na przemarzanie, na okres zimowy zaleca się jego osłanianie – późną jesienią, w listopadzie lub grudniu, sadzonki obsypuje się kopczykami ziemi. W Niemczech zaleca się stosowanie tej metody przez pierwsze 2 -3 lata, chociaż niektórzy winiarze stosują ją także w latach późniejszych. Wydaje się, że takie zabezpieczanie jest w warunkach Polski niezbędne a z drugiej strony także wystarczająco zapobiegające przed całkowitym wypadem roślin. Oczywiście mogą się u nas zdarzyć mrozy uszkadzające wszystkie owocujące pąki czy znacznie części nadziemnego drewna i to nawet w regionach zachodnich, jednak opisane obsypywanie krzewów czy młodych sadzonek, sprawia że w dobrej kondycji powinna przetrwać podziemna cześć drewna co zapewni przetrwanie krzewu poprzez wybicie śpiących pąków z okrytej części pnia. Na ostateczny wynik ekonomiczny wpłynie fakt czy takie mrozy dotkną nas co 2-3 lata czy raz na 20-30 lat, czyli tylko raz w trakcie przewidywanego życia winnicy.

 

System korzeniowy 3-letniego krzewu, posadzonego prawidłowo.

System korzeniowy 3-letniego krzewu, posadzonego zbyt głęboko.

 

Korzenie rosowe powstałe w okresie okrycia sadzonki ziemią, tj. od jesieni do wczesnej wiosny. Wyrastają tuż nad kalusem, czyli z miejsc bliskich naszczepionego niegdyś pąka.

Maciej Sierpiński

Krzysztof Górka

Ostatnia aktualizacja ( piątek, 28 marzec 2008 )
< Poprzedni   Następny >

Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.
Mambo 4.5.5 PL powered by MamboPL.com Team