Newsflash
Home arrow Wydarzenia arrow Wiadomości arrow Jurmala (cz. II). Konferencja
Jurmala (cz. II). Konferencja
Nadesłał Jurek   
poniedziałek, 20 listopad 2006
Pierwsza międzynarodowa konferencja winogrodnictwa północnego
(First International Conference on Northern Viticulture)

Bohdan Pawlij opowiada o doświadczeniach z mrozoodpornością  odmian w swojej winnicy.


Po paruletnich bojach i trudach, po wiszącej na włosku do ostatniej chwili decyzji o odwołaniu imprezy, w dniach 8-11 listopada odbył się pierwszy międzynarodowy kongres winogrodniczy strefy „Cool climate”.

Konferencję zorganizowały następujące organizacje: Latvijas Vīnkopju un Vīndaru biedrība, Latvijas augļkopju  asocīācija oraz zarejestrowane w USA International Association for Northern Viticulture (IANV ). Autor ma zaszczyt być członkiem tej ostatniej organizacji. Ze strony łotewskiej kierował organizacją Andris Dišlers z gronem młodych współpracowników, zaś z ramienia IANV: Tom Plocher (człowiek legenda „cool climate”, autor pomysłu zorganizowania konferencji) i Mark Hart. Skąd perypetie, o których wspomniałem na początku? Oczywiście chodziło o pieniądze. Po prostu zapaleńcy po obu stronach Atlantyku nie byli w stanie pokryć stosunkowo wysokich kosztów organizacji kongresu. Łotwa nie jest krajem tanim, chodziło też o dofinansowanie przyjazdu niektórych uczestników ze Wschodu. W sukurs przyszli przede wszystkim przesympatyczni Kanadyjczycy, głównie z Quebecu, totalni pasjonaci północnego winogrodnictwa i winiarstwa. Dzięki ich dofinansowaniu imprezę udało się ostatecznie zrealizować. Co jeszcze wspanialsze i co powinno być wzorem dla wielu sponsorów, przez całą konferencję pozostawali incognito. Gdyby nie podziękowanie wygłoszone przez Toma podczas pożegnalnej kolacji, ogół by się o ich decydującej roli w ogóle nie dowiedział... O Kanadyjczykach jeszcze wspomnę, ale już w kontekście winorośli i wina. Wróćmy więc do imprezy.

Uczestniczyło w niej około 75 osób z 16 krajów: Belgii, Białorusi, Danii, Estonii, Finlandii, Kanady, Litwy,  Łotwy, Niemiec, Norwegii, Polski (oprócz autora z naszego kraju był jeszcze Maciek Sierpiński), Rosji, Szwecji, Ukrainy, USA i Wielkiej Brytanii. Już samo zgromadzenie na jednej sali winogrodników reprezentujących większość krajów „cool climate” Półkuli Północnej, od Ameryki po Syberię, stało się wydarzeniem bezprecedensowym. Uczestnicy, niezależnie od krajów pochodzenia, bardzo się różnili swym stosunkiem do winorośli i wina. Byli wśród nich hobbyści i amatorzy (jak autor tego tekstu), ale i naukowcy zajmujący się zawodowo uprawą winorośli (ze słynną Helen K. Fisher z Uniwersytetu w Guelph w Kanadzie, doktor enologii) czy wyprowadzaniem nowych odmian (jak Mark Hart, właściciel MAVO, czyli Mt. Ashwabay Vineyard & Orchard, USA). Znaleźli się w tym gronie zawodowi szkółkarze, z Alainem Breault i Mariette Lagueux na czele oraz właściciele komercyjnych winnic, jak choćby Lauri Pappinen z Gotlandii. Byli też kolekcjonerzy odmian, testujący je w swoich warunkach klimatycznych, jak Bohdan Pawlij z Ukrainy czy Brian Edwards z Wielkiej Brytanii. Poziom wystąpień był bardzo zróżnicowany, ale zasób informacji - wprost przytłaczający. Całe szczęście, że organizatorzy szykują kompletną publikację na płytach CD-DVD, zawierającą wszystkie referaty i prezentacje multimedialne. Stanie się ona niewątpliwie najcenniejszym kompendium wiedzy o winorośli w strefie „cool climate”.

Widok na salę w czasie konferencji.

Większość wystąpień stanowiły tzw. country reports, czyli prezentacja winogrodnictwa i winiarstwa (oczywiście wyłącznie gronowego) we wszystkich reprezentowanych krajach, a także w północnych Chinach i Mongolii. Było to ogromnie ważne, by ukazać uczestnikom specyfikę regionalną winogrodnictwa i winiarstwa „północnego”. W tej konwencji tematycznej autor zaprezentował historię, stan obecny i perspektywy rozwoju tej dziedziny w Polsce, z uwzględnieniem podziału na strefę uprawy „klasycznej” i „cool climate”.
Bardzo ciekawe było porównanie niezwykle zaawansowanych technicznie rozwiązań z USA i Kanady z ekstremalnie pracochłonnym uprawianiem winorośli na Syberii! No i sama kwestia doboru odmian. Widać było wyraźnie, że w tym wypadku Stary i Nowy Świat idą odmiennymi ścieżkami. Amerykanie i Kanadyjczycy kontynuują coraz bardziej rozbudowane genetycznie eksperymenty z krzyżówkami francusko-amerykańskimi. Bardzo stawiają na udział Vitis riparia. Z kolei w Rosji i na Ukrainie ważną odmianę do krzyżówek stanowi Vitis amurensis. Czasem te ścieżki się przecinają: Tom Plocher od kilku lat z powodzeniem uprawia i lansuje w Minnesocie odmiany wschodnioeuropejskie, jak np. Hasansky Sladky (zwana przez niego Balticą) czy Skujins 675. Wielu europejskich winogrodników, mniej lub bardziej oficjalnie (ze względu na regulacje prawne), testuje hybrydy amerykańskie.

Ważną obserwacją jest fakt, iż w wielu miejscach próbuje się uprawiać odmiany czystej krwi Vitis vinifera. Ich udział w nasadzeniach kanadyjskich na przykład rośnie od kilkunastu lat i zaczyna dominować nad hybrydami. Wiąże się to ze zdecydowaną zmianą gustów konsumentów, niechętnie już sięgających po popularne wcześniej odmiany wywodzące się z Vitis labrusca. Bardzo ważne stwierdzenia padły w wystąpieniu Alaina Breault, znakomitego winogrodnika i największego producenta sadzonek w całej Kanadzie. Podkreślił on rolę nie tylko rynku, ale i ogromną odpowiedzialność szkółkarzy właśnie, w doborze odmian na danym terytorium. Poprzez odpowiednią ofertę i preferencje cenowe (sic!) mogą oni wpływać na strukturę winnic. Na przykład w Quebecu lansuje się Frontenac, jako produkt regionalny. Trudno bowiem, przy znacznie wyższych kosztach produkcji, związanych z uprawą w strefie „cool climate”, konkurować Kanadyjczykom w dziedzinie win popularnych w krajach południowych, jak Cabernet Sauvignon, Chardonnay czy Pinot Noir (choć też je uprawiają). Wino z lokalnej, mniej znanej odmiany może natomiast wzbudzić ciekawość konsumenta nawet na rynku międzynarodowym.  Warunkiem jest oczywiście uzyskanie trunku dobrej jakości. Nie da się tego zrobić z takiej Aurory czy Cascade i mało kto uprawia je w strefach chłodnych.

Bardzo ciekawym zagadnieniem, które wynikało z treści niemal wszystkich wystąpień regionalnych, było zróżnicowanie klimatyczne. Prezentacje te uświadomiły słuchaczom, jak bardzo różnić się mogą warunki w różnych krajach lub ich częściach, wrzuconych do jednego worka pod nazwą „cool climate”. Najbardziej spektakularne różnice dotyczą krajów największych, jak Rosja, Kanada czy USA. Klimat w Nowoczerkasku, na północny wschód od Morza Azowskiego, jest tylko trochę bardziej kontynentalny od rejonów nadczarnomorskich. Nic dziwnego, że znajduje się tam słynny Instytut Winogrodnictwa, z którego przyjechała na konferencję Swietłana Krasochina ( Красохина Светлана Ивановна). Jakże go porównać z doświadczeniami Tamary Jaszczenko  z Centrum Winogrodnictwa Syberyjskiego w Kraju Ałtajskim, gdzie sezon bez zabójczych przymrozków trwa zaledwie 90-100 dni (dla porównania, w winnicy autora koło Suwałk aż 180-200 dni, czyli dokładnie dwa razy więcej)! Mimo to testuje się tam nawet vinifery, które ponoć dzięki specjalnemu nasłonecznieniu podczas letnich białych nocy skracają swój sezon wegetacyjny i drewnieją, a nawet dojrzewają (najwcześniejsze odmiany oczywiście) w tak skrajnych warunkach (latem temperatura osiąga 25-35°C, SAT 1500-2200). A zimowe mrozy poniżej minus 50 stopni Celsjusza (rekord –54°C)? Furda! Przecież wystarczy uprawiać winorośl w transzejach, które się potem wypełni słomą, nakryje deskami i przysypie ziemią, a do tego regularnie występują tam obfite opady śniegu. Nie można na nie liczyć w Mongolii, gdzie ziemia zamarza na głębokość ponad 1 metra, a najwięcej krzewów ginie z powodu przemarznięcia korzeni.

W Kanadzie, w najlepszych lokalizacjach nad Wielkimi Jeziorami uprawia się vinifery bez okrywania na zimę, choć na wszelki wypadek stosuje się liczne pnie i ramiona zastępcze. W prowincji Nowy Brunszwik zaś suma temperatur wynosi zazwyczaj 800-900 GDDC (dla porównania, pod Suwałkami 950-1150), temperatury zimą spadają do 30-40°C, a sezon bez przymrozków trwa 135-185 dni. Do tego jeszcze suma opadów jest potwornie niska. A jednak tam też są winnice! Wróćmy na bliższe nam terytoria. Okazuje się, że największym problemem Skandynawii nie są zimowe spadki temperatur, a odpowiednie dojrzewanie owoców w strefie porywistych nadmorskich wiatrów i częstych zachmurzeń (patrz tekst Macieja Sierpińskiego Degustacja w Jurmale). W słońcu północno-wschodniej Polski te same odmiany dojrzewają bezbłędnie, ale w przeciwieństwie do Szwecji czy Danii, trzeba je okrywać na zimę. Jak widać, uprawa winorośli w strefie północnej jest zagadnieniem wielce zróżnicowanym i skomplikowanym. To dlatego właśnie, patrząc na salę, stwierdziliśmy, iż jest to największe międzynarodowe zgromadzenie ludzi kompletnie szalonych, którzy tak wiele pracy i pieniędzy poświęcają uprawie winorośli w rejonach, gdzie jej po prostu nie powinno być! Najzabawniejsze jest to, że w wielu wypadkach ten wysiłek prowadzi do sukcesu. W pozostałych – po prostu przynosi satysfakcję. Tak czy inaczej – odgrywa w życiu wielu ludzi rolę niezwykle pozytywną...


Konferencyjne "gwiazdy" - po lewej Tom Plocher, w środku Helen Fisher, z prawej Andris Dišlers.

Część referatów miała charakter bardziej naukowy. Przedstawiano w nich wybrane zagadnienia związane z winogrodnictwem. Najwięcej dotyczyło eksperymentów z nowymi, mrozoodpornymi i wcześnie dojrzewającymi odmianami. Często przedstawiali je ich „rodzice”, więc ich opinia nie była stuprocentowo  obiektywna. Niestety, proces testowania odmian jest najbardziej długotrwałym zagadnieniem w winogrodnictwie i wielu rezultatów pewnie nie poznamy za naszego życia. Ciekawie było jednak posłuchać w wystąpieniu Andrisa Dišlersa, co sądzi o niektórych krzyżówkach uprawianych na Łotwie profesjonalny degustator win, Valentīna Grandāne.
Smugljanka 2002 – „Z wyglądu – czerwone wino. (...) Aromat przejrzałych owoców i dżemu. Smak niezły, ale przeszkadza ton palonych migdałów. (...) Nie jest czysty („foxy”)”.
Aloszenkin (u nas uprawiany jako odmiana deserowa) – „Kolor bladoróżowy, aromat jabłek, gorzko-kwaśny smak, posmak utleniony, pusty”.
Pomijając błędy technologiczne, niezbyt pochlebna opinia o niektórych wschodnich odmianach... Na szczęście były też przykłady bardziej optymistyczne, o czym można było przekonać się podczas otwartej dla wszystkich chętnych degustacji, która odbyła się w drugim dniu konferencji. Poświęcę jej odrębną relację.

Nie zabrakło i prezentacji specjalistycznych. Niezależnie od przedstawienia perspektyw rozwoju winogrodnictwa w Kanadzie, dr Helen Fisher zapoznała audytorium ze stosunkowo rzadko jeszcze wykorzystywanym urządzeniem w winnicy: turbiną wiatrową. Ten olbrzymi wiatrak, o wysokości do 20 m, jest w stanie skutecznie wymieszać powietrze na powierzchni do 3 ha winnicy. W całkowicie bezwietrzne dni, różnica temperatur pomiędzy podstawą a szczytem wiatraka może wynosić nawet 10 stopni Celsjusza. Wymieszanie powietrza może skutecznie ochronić nie tylko przed morderczymi skutkami przymrozków, ale i ekstremalnymi spadkami temperatury zimą. Niestety, takie turbiny z własnym napędem pewnie nieprędko zobaczymy w polskich winnicach, gdyż kosztują około 15 000 Euro. No i trzeba uważać na sąsiadów, bo ponoć strasznie hałasują...


Dyskusje w małych grupach przy kolacji.

Obrady były bardzo intensywne, niemal bez zwyczajowych przerw na kawę. Po referatach, wieczorem degustacje, a potem kolacja i długie dyskusje w mniejszych grupach. W sobotę, na koniec konferencji zaplanowano wycieczkę po Łotwie, ze szczególnym uwzględnieniem... winnic oczywiście!
Reasumując, należy uznać konferencję w Jurmale za ogromny sukces. Wymiana informacji i doświadczeń odgrywa rolę nie do przecenienia. Najważniejsze są jednak kontakty osobiste. Po tym spotkaniu można bez żadnej przesady stwierdzić, że ma się w całej strefie „cool climate” dobrych znajomych lub wręcz przyjaciół. No i jeszcze jedna pozytywna wiadomość: konferencja przekształciła się w imprezę cykliczną, za dwa lata następna będzie miała miejsce w Estonii!

Jerzy Siemaszko
Ostatnia aktualizacja ( piątek, 26 październik 2007 )
< Poprzedni   Następny >

Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.
Mambo 4.5.5 PL powered by MamboPL.com Team