Newsflash
Home arrow Wydarzenia arrow Wiadomości arrow Jurmala (cz. I). Pierwsza degustacja
Jurmala (cz. I). Pierwsza degustacja
Nadesłał Maciej   
poniedziałek, 13 listopad 2006

W dniach 8-10 listopada odbyła się na Łotwie konferencja winogrodnictwa i winiarstwa w chłodnych strefach klimatycznych (cool climate) pod auspicjami amerykańskiej organizacji IANV (The International Association for Northern Viticulture) oraz organizacji łotewskiej Society of Latvian Vinegrowers and Winemakers (Latvijas vīnkopju un vīndaru biedrība). Miło nam, że mimo skromnej dwuosobowej reprezentacji daliśmy o sobie mocno znać! Swoimi wrażeniami dzieli się Maciej Sierpiński.


Jerzy Siemszko prezentuje Rondo 2005.


Z wielkim zainteresowaniem i ciekawością przystąpiłem do konferencyjnej degustacji. W końcu bardzo rzadko mamy okazję porównać poziom naszych win z poważną konkurencją. Moje emocje były tym większe, że sławne już Rondo Jurka Siemaszki w Jurmale konkurowało z zupełnie nie amatorskimi winami. I chociaż konferencyjna degustacja nie była formalnym konkursem, to reakcje licznej reprezentacji winogrodników i winiarzy (około siedemdziesięciu osób z Łotwy, Litwy, Estonii, Rosji, Białorusi, Finlandii, Polski, Rosji, Danii, Szwecji, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemiec, Kanady, USA i Ukrainy) mówią więcej, niż suche konkursowe punkty. Ale o tym dalej.

Do degustacji przedstawiono w sumie jedynie pięć win. Jeśli uwzględnić, że większość z winiarzy wystawiających swoje wina zajmuje się winiarstwem od wielu lat, to zupełnie oczywistym jest fakt, że zaprezentowali swoje najlepsze produkty. Zresztą, w przeciwieństwie do innych degustacji, w których brałem udział, tutaj win wyraźnie nie udanych nie było.

Lauri Pappinen ze Szwecji (Gottlandia) zaprezentował dwa wina: „Båtles” 2005 i „Lukase” 2004. Lauri jest właścicielem siedmiohektarowej winnicy Gute Vingard, zlokalizowanej na Gottlandii. Mimo tego, że wyspa ta leży u wybrzeży Szwecji, sam Lauri porównuje jej klimat raczej do śródziemnomorskiego, niż skandynawskiego. Zimy są wyjątkowo łagodne (mrozy poniżej -10oC są rzadkością), lato długie i ciepłe, a letnie dni, jak na północ przystało – długie. Taki klimat wyjątkowo sprzyja uprawie winorośli w gruncie.

„Båtles” 2005: białe wino – kupaż Madeleine Angevine + Phoenix + Reichensteiner. 2-3 dniowa chłodna maceracja w miazdze, fermentacja w temperaturze 18oC. Wino klarowane bentonitem, nie filtrowane. Klarowne, choć lekko opalizujące. Nos bardzo przyjemny, cytrusowy z nutą melona, niepokoi zbyt intensywny aromat SO2. W ustach wino zbalansowane, o dobrej kwasowości, pełne. Niestety we właściwej ocenie wina przeszkadza stanowczy nadmiar SO2 – nieprzyjemny posmak na długo pozostaje w ustach, maskując większość walorów trunku. Lauri, przepytany w tej kwestii, stwierdził, że wina siarkuje do 40-50mg SO2/litr. Jak się okazuje, to stanowczo za dużo.

„Lukase” 2004: czerwone wino odmianowe z Ronda. Jednodniowa chłodna maceracja i jedynie dwudniowa fermentacja w miazdze (25-30oC, temperatura kontrolowana systemem komputerowym). Po wytłoczeniu dojrzewane w średnio wypalonych beczkach z dębu francuskiego (13 miesięcy – 1/3 wina) i amerykańskiego (6 miesięcy, 2/3 wina), klarowane bentonitem, nie filtrowane. Wino zupełnie klarowne, z iskrą, rubinowoczerwone, na brzegach kieliszka – ledwo widoczne ślady utlenienia. Niestety, nos zupełnie zamaskowany SO2, niczego, poza dwutlenkiem siarki nie udało mi się zauważyć. W ustach wino twarde, niezbyt dojrzałe taniny a na pierwszym planie beczka, mimo tego, że upłynął już rok od zabutelkowania. Na drugim planie, podobnie jak w „Båtles”, dwutlenek siarki. Być może oceniane wino z czasem zyska na organoleptyce, choć stosunkowo niewysoka kwasowość nie predestynuje go raczej do długiego przechowywania.

Kolejne wino – „Hasansky Sladky” 2006 - przedstawiał Tom Plocher z Minnesoty, USA. Wino bardzo ciekawe, zarówno ze względu na odmianę winorośli, z której powstało, jak również na technologię. Hasansky Sladky (Хасанский Сладкий; syn. Baltica, Varajane Sinine) jest odmianą wyjątkowo wczesną i mrozoodporną. Jest z powodzeniem uprawiana w krajach skandynawskich, nadbałtyckich, Kanadzie i USA. Tom zajmuje się uprawą i poszukiwaniem właściwej technologii wytwarzania wina z tej odmiany od ośmiu lat. Po pierwsze, zbiór należy rozpocząć przed pełną dojrzałością fizjologiczną jagód (w Minnesocie tegoroczne zbiory odbywały się 08.-09. sierpnia (!) przy zawartości cukru w gronach około 20%), w przeciwnym wypadku ujawnia się wyraźnie labruskowate pochodzenie Hasanskiego. Niezbyt dobre rezultaty osiąga się także z zastosowaniem tradycyjnej technologii produkcji win czerwonych. Tom swoje wino fermentował z zastosowaniem maceracji półwęglanowej: do fermentującego moszczu dodawane są na kilka dni całe grona. Wino z niezupełnie dojrzałych owoców ma oczywiście podwyższoną kwasowość, w celu jej obniżenia przeprowadzono wymrażanie wina i FJM (fermentację jabłkowo-mlekową).
W rezultacie dość skomplikowanych zabiegów technologicznych powstało zupełnie przyjemne wino; absolutnie klarowne, z pięknym jasno-rubinowym kolorem. Nos bardzo świeży, owocowy. Choć z opisów odmiany wynika, że na pierwszym planie powinniśmy odnotować wiśnie, ja w winie Toma znalazłem wyraźny, bardzo miły, słodki aromat  truskawek. W ustach, jak należało oczekiwać po winie „pół-noveau”, lekkie i miękkie, choć taniny dość wyraźne. Miły smak rozwija się i utrzymuje w ustach zaskakująco długo. Wino bardzo udane, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę odmianę winorośli, z której powstało.


Od lewej: Peter Lorenzen (Dania) ze swoim winem, Tom Plocher (USA) i Andris Dišlers (Łotwa).

I w końcu, oczekiwane przeze mnie, „Rondo” 2005 z winnicy Villa Nova Jurka Siemaszki. Oczekiwane – bo miałem je już okazję degustować i bardzo byłem ciekaw, jak się rozwija i jakie wrażenie wywrze na konferencyjnej publiczności. Wino powstało z zastosowaniem tradycyjnej technologii wytwarzania win czerwonych: po fermentacji w miazdze Jurek przeprowadził FJM i krótkie dojrzewanie z mocno palonym dębem. Zawartość SO2 kontroluje na bieżąco i utrzymuje na poziomie 25mg/l. Z technologicznego punktu widzenia jest to ilość wystarczająca, a zupełnie niewyczuwalna w aromacie i smaku. Wino jest klarowne, z iskrą, ciemno-czerwone. Bardzo przyjemny aromat owoców leśnych, jeżyny, w tle czarny bez. Poważne wino; bardzo ekstraktywne, gęste, doskonałe dojrzałe taniny, ślad dębu, bardzo długie. Zharmonizowane i, ze względu na wyraźną kwasowość, świeże. Wymienione cechy dają podstawy sądzić, że wino ma przed sobą jeszcze wiele lat życia i z czasem powinno się bardzo ciekawie rozwijać. Taki rezultat Jurek osiągnął dzięki perfekcyjnej technologii, a przede wszystkim doskonałej pracy na winnicy i wysokiej jakości w pełni dojrzałych owoców. Miło stwierdzić, że wino zostało ocenione najwyżej nie tylko przeze mnie – mogło się zdarzyć, że podświadomie byłem stronniczy – po zakończeniu degustacji przez kilkanaście minut trudno było się do Jurka dopchać. Szczególnie Kanadyjczycy, Szwedzi i Estończycy (ze szczególnym uwzględnieniem bardzo przystojnej, rudowłosej Estonki) przez długi czas składali mu gratulacje. Wielu winiarzy otwarcie pytało Jurka o szczegóły technologiczne - oni po prostu chcieli się uczyć! Był to dla nas, jedynych obecnych na konferencji Polaków, bardzo miły moment.

Autor reportażu przy pracy ..

Degustację kończyło duńskie wino Svena Moesgaarda „Skærsøgaard Rødvin” 2005, zaprezentowane przez Petera Lorenzena. Wino powstało z 28% Ronda i 72% Leona Millot. Po dość krótkiej, pięciodniowej fermentacji w miazdze wino sześć miesięcy dojrzewało w beczce, następnie zostało poddane filtracji i zabutelkowane.
Tutaj niewielka dygresja: Peter komentując proporcje kupażu w swoim winie stwierdził (cytat z pamięci), że „Rondo daje zbyt wąski zakres aromatów i smaków, aby używać go na odmianowe wino”. Po naszych bardzo dobrych doświadczeniach z Rondem, byłem tak zdziwiony tą informacją, że najpierw sądziłem, że źle zrozumiałem jego słowa w wersji angielskiej, a potem podejrzewałem tłumacza (wstyd mi strasznie do tej pory, sorry Andris) o błąd. Tymczasem wszystko zależy od punktu widzenia - w Danii po prostu Rondo słabo dojrzewa. Nie w pełni dojrzałe owoce dają dokładnie taki rezultat, o jakim mówił Peter. Piszę o tym, bo wielu winogrodników w Polsce, mając możliwość doprowadzenia Ronda do pełnej dojrzałości fizjologicznej, z zupełnie niezrozumiałych powodów, dokonuje zbioru przedwcześnie, kierując się jakimiś tajemniczymi literaturowymi danymi. To błąd, na podstawie kalendarza nie da się stwierdzić dojrzałości do zbioru, konieczne jest prowadzenie obserwacji owoców i pestek a także pomiarów, w minimalnym choćby zakresie. Duńczycy, mając znacznie gorsze od nas warunki klimatyczne, planują od przyszłego roku usuwanie niedojrzałych pestek przed fermentacją w miazdze.
Wracając do „Skærsøgaard Rødvin”: mimo tego, że w oficjalnym konkursie w Danii wino zdobyło w 2006 roku złoty medal, nie powaliło mnie na kolana. Owszem było zupełnie poprawne, ładne i z bardzo miłym owocowym aromatem, ale w ustach zapamiętałem je dość słabo. Brakowało ciała i charakteru, po prostu niezłe wino stołowe. Bardzo prawdopodobne, że w klimacie Danii niewiele więcej da się zrobić. W tym świetle coraz bardziej zaczynam cenić swoją dolnośląską lokalizację.

W całej tej beczce miodu dostrzegam niestety solidną łychę dziegciu: Sven swoje wino sprzedaje w Danii po 20 Euro, Arild Syversen z Norwegii pokazał (niestety, tylko na obrazku) wino, które sprzedaje po... 240 Euro za butelkę!!! A nasze przepisy póki co bardzo skutecznie uniemożliwią sprzedaż win gronowych w Polsce małym producentom czy pasjonatom. Ciekawe, czy dożyjemy innych czasów...

Maciej Sierpiński

Ostatnia aktualizacja ( piątek, 26 październik 2007 )
< Poprzedni   Następny >

Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.
Mambo 4.5.5 PL powered by MamboPL.com Team